Przejdź do głównej zawartości

Posty

W zachodnim krańcu Polski, czyli pierwsza samotna podróż.

Grudzień, a ja dopiero relacjonuję mój wakacyjny trip.. No cóż, dłuższe wieczory, więcej czasu na pisanie niż w sezonie ;) Tegoroczny rowerowy urlop z całą pewnością nie był aż tak spontaniczny i ekscytujący jak ubiegłoroczna wyprawa. Po prostu był inny, przede wszystkim typowo solo (co by nie używać nadto słowa samotny, mającego dla wielu raczej negatywny wydźwięk). Wstępne plany urlopowe snułam już z prawie rocznym wyprzedzeniem, obrałam sobie cel i sposób jego realizacji. Jednak na kilka tygodni przed wakacjami, zaczęłam na szybko rozważać inne rowerowe opcje, wyszukane wśród ogłoszeń na globtroter.pl (portal, do którego mam sentyment z powodu pierwszej, rowerowej eskapady). Oto moje alternatywy: A) wyprawa na wyspę Bornholm, zwaną rowerowym rajem dla rowerzystów - propozycja prywatnej osoby, pragnącej poznać ten rejon w grupie ochotników z portalu. B) Litwa - Łotwa - Estonia - ogłoszenie doświadczonego rowerzysty, poszukującego współtowarzyszy. C) wyprawa od źró...

Kołobrzeg - Hel, moja pierwsza rowerowa "wyprawa".

  "Dołączę do wyprawy rowerowej..." , czyli o kulisach wyjazdu.   Moje dotychczasowe urlopy nigdy nie wyróżniały się niczym szczególnym, aż do sierpnia 2014 roku. W pewnym stopniu zainspirowana rowerowymi podróżami brata, pomyślałam, że tegoroczny urlop również spędzę na dwóch kółkach. Wprawdzie rowerem lubiłam jeździć od najmłodszych lat, ale były to zwyczajne, sporadyczne przejażdżki po okolicy. Idea dłuższego wyjazdu zaczęła raczkować dopiero w 2013 roku, kiedy to kupiłam swój pierwszy rower pod kątem dłuższych dystansów. Powoli zaczęłam też gromadzić potrzebny sprzęt, np. sakwy etc. Ogarnęła mnie nieodparta pokusa przeżycia przygody, zrobienia czegoś nietypowego, czegoś innego niż schematyczny wypoczynek wielu znajomych nad morzem czy jeziorem. Nie miałam jednak sprecyzowanego pomysłu na wyjazd i na jego organizację. Z jednej strony chciałam wyruszyć w samotną podróż, być sobie samej "sterem, żeglarzem i okrętem", a z drugiej strony obawiałam się własnego brak...

Sakwy Crosso Dry Small - test

Materiał: Polymar, Plastel (PES/PVC) Pojemność: 2 x 15 litrów (30 litrów komplet) Waga: 1200g Przeznaczenie : na bagażnik przedni, również tylny Gwarancja: 24 miesiące Data zakupu: czerwiec 2014 Cena: 189 zł Ilość km, które ze mną dotychczas przejechały : ok. 10 000 km Sakwy zdecydowałam się zakupić w dużej mierze z uwagi na fakt ich posiadania przez mojego brata, będącego zadowolonym użytkownikiem owego modelu od 2010 roku. Podróżował z nimi po Polsce, a także zaliczył kilka zagranicznych wypadów, m.in. do Włoch, Austrii, Chorwacji. Jednak zanim dokonałam takiego samego zakupu, szukałam dodatkowo w internecie szczegółowych informacji na ich temat, instrukcji montażu, opinii użytkowników, itp. Chciałam być pewna, iż jest to słuszny i najlepszy wybór w swej kategorii cenowo - jakościowej. Nie wszystkie dane, które znalazłam wyczerpały w pełni moje pytania i rozwiały wątpliwości, toteż kiedy sama stałam się posiadaczką sakw Crosso Dry Small, postanowiłam ze...

Bagażnik przedni low-rider Crosso - test

Materiał: Aluminium 6061/T6 TIG Waga: 655 g Nośność: 15 kg Średnica rur: 10,2 mm Wysokość ramki: 30,3 cm Szerokość ramki (górna krawędź): 25,5cm Gwarancja: 24 miesiące Kolor: srebrny (w ofercie także czarny) Cena: ok. 119 zł Data zakupu: czerwiec 2014 rok Bagażnik pozwala na montaż sakw przednich. Idealnie współgra z dedykowanymi do niego sakwami Crosso, ale można na nim zamontować także torby innych producentów. Pasuje do widelców o średnicy goleni od 25 do 50mm, przeznaczony głównie pod hamulce v-brake, ale nie koliduje również z hamulcami tarczowymi.

Rowerowy Rajd Niepodległości 2014

  Wtorek, 11 listopada. Słońce, bezwietrznie. Jednym słowem cudowna pogoda. Sezon rowerowy uznałam już właściwie za skończony, a jednak jeszcze poderwałam się w geście patriotycznym ku chwale Ojczyzny ;) i wzięłam udział w tegorocznym rajdzie niepodległości. Ilość chętnych przerosła oczekiwania organizatorów, z ok. 20 - 30 rowerzystów w 2013r urosła piękna ok. 90-cio osobowa grupa w roku 2014. Biało- czerwone flagi, szaliki + rowery = przyjemne z pożytecznym. Trasa, jej długość i tempo dostosowane dla każdego, do tego regeneracyjny postój na ciepłą herbatkę i oczywiście marcińskie rogale, których w tym dniu chyba nie mogło zabraknąć. Rajd zwieńczyło wspólne spotkanie w miejscowej restauracji, talerz ciepłej zupy i pamiątkowy "złoty krążek" dla wszystkich cyclopatriotów ;)